Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla studenta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla studenta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 czerwca 2014

Krem ze smażonej kalarepy



Wczoraj na naszym fan page'u Facebook'owym wstawiłem Wam zdjęcie zupy krem z białego warzywa i zadałem pytanie z jakiego to? Były różne propozycje - z kalafiora, z białym szparagów, po prostu z białych warzyw ;). Myślę, że propozycja zupy z kalarepy zaskoczyła bardzo dużo osób. Dodatkowo aby wzmocnić smak postanowiłem przesmażyć ją na maśle i okazało się to idealnym pomysłem. Zupa praktycznie robi się sama. Musimy tylko ugotować wywar warzywny z jednego pęczka włoszczyzny, przesmażyć kalarepę aż zmięknie a na samym końcu wszystko zblendować. No to zaczynamy, idealnie wstrzelimy się w porę lunchu ;))


Składniki:

1 pęczek włoszczyzny ( 3 marchewki, 1 seler, 2 pietruszki, 1 por)
liście laurowe
ziele angielskie
pieprz w kulkach
natka pietruszki i koperek
sól

3 kalarepy
2 łyżki masła
koperek

3 łyżki śmietany 18 %

Włoszczyznę obieramy i wrzucamy do garnka. Zalewamy 3 litrami zimnej wody. Wrzucamy liście laurowe ok 5 sztuk, ok 5 kulek ziela angielskiego i 8-10 pieprzu oraz łyżeczkę soli. Gotujemy ok 30 minut.

W tym czasie obieramy kalarepę i kroimy ja w paski. Na patelni rozpuszczamy masło i na rozgrzane wrzucamy kalarepę, którą smażymy ok 20 minut aż zmięknie.

Przesmażoną kalarepę blendujemy, dolewając do niej nasz warzywny wywar. Nie dolewamy wszystkiego. Dolewamy ok 1,2 litra wywaru. Dorzucamy posiekany koperek, ugotowana jedną marchewkę, pietruszkę i pół selera oraz śmietanę. Ponownie wszystko blendujemy, aby uzyskać kremową konsystencję.
Nalewamy do miseczek i posypujemy posiekaną natką pietruszki. Jeśli lubcie można również dorzucić groszek ptysiowy.



Smacznego!!!

T.

środa, 26 lutego 2014

Drożdżowe racuchy na tłusty czwartek


Już jutro tłusty czwartek! Ania przygotowała dla Was pączki bez smażenia, a ja przygotowałem alternatywę – racuchy. Są prostsze i szybsze w wykonaniu niż tradycyjne pączki, a również wspaniale smakują. Poza tym mogą być wykorzystane nie tylko w tłusty czwartek, ale np. jako słodki deser, czy też obiad o każdej porze roku.
Nie wiem, czy wiecie, ale racuchy są typowym daniem naszej rodzimej kuchni polskiej. Najczęściej podawane są z jabłkami pokrojonymi w kostkę, bądź z tartymi na grubych oczkach. Oprószone cukrem pudrem. Ja osobiście wolę te z owocami w kawałkach. Latem możemy je podawać ze świeżymi malinami ,czy też własnej roboty musem z truskawek. Moje wspomnienia z racuchami to lato, gdy mama robiła je na każdą moją prośbę. Zapraszałem wtedy wszystkie dzieciaki z okolicy i pałaszowaliśmy jednego za drugim aż nam się uszy trzęsły ;). A teraz chciałbym się nimi z Wami podzielić. Do dzieła ;)

Składniki:
500 gram mąki ( max 600 gram )
50 gram drożdży świeżych
3 łyżki cukru
1,5 szklanki mleka
szczypta soli
1 jajko
cukier puder do dekoracji - wg uznania
2 obrane i pokrojone na kawałki jabłka 

Do miski wrzucamy mąkę i robimy w niej tzw " dołek " w który wkładamy pokruszone drożdże. Zasypujemy je cukrem. Mleko podgrzewamy, ale nie gotujemy! Połową zalewamy drożdże i miskę odstawiamy na 15 minut do wyrośnięcia.


Gdy zwiększą swoją objętość dorzucamy jajko i resztę mleka oraz szczyptę soli. Wszystko mieszamy. Na końcu wrzucamy jabłka.

Gdy ciasto wyda nam się zbyt rzadkie śmiało dorzucamy ok 100 gram mąki. Wszystko pozostawiamy w ciepłym miejscu przykryte czysta ściereczką na 30 minut do wyrośnięcia.


 Gdy ciasto podwoi swoja objętość rozgrzewamy na patelni olej, polecam rzepakowy lepiej się na nim smaży w wysokich temperaturach. Układamy placki średniej wielkości i zarumieniamy po obu stronach.


Kochani to wszystko, czy nie wydaje Wam się, że to jest bajecznie proste? Tak właśnie jest. Jeśli
ktoś lubi przed podaniem można posypać cukrem pudrem w wersji dla słodkich pamperków ;))



Smacznego!

T. 

wtorek, 25 lutego 2014

Krem z marchewki i jabłek wykończony imbirem



W tym roku zima nas zdecydowanie rozpieszcza. To właśnie słońce za oknem sprawiło, że chciałam aby i moje dzisiejsze gotowanie miało w sobie coś " promiennego". Moja propozycja na dziś to lekka i pożywna zupa, z dużą zawartością beta karotenu i imbiru, który nie tylko rozgrzewa, ale i łagodzi przeziębienia, czyli coś w sam raz na tą pogodę.:) Zapraszam do wspólnego gotowania..

Składniki:

pęczek młodej marchewki -około 6 sztuk lub opakowanie baby carrots
1 średniej wielkości jabłko
1 mała cebula
1/2 żółtej papryki
1 ząbek czosnku
2-3 łyżeczki świeżego imbiru
około 500ml bulionu
1szklanka wody
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
2łyżki oliwy z oliwek lub oleju
sól
świeżo mielony pieprz
opcjonalnie 2 łyżeczki soku z limonki-nie każdemu może smakować lekko kwaskowy smak:)





Cebulę kroimy w kostkę i wrzucamy do garnka na rozgrzaną wcześniej oliwę, odrobinę solimy, żeby szybciej zmiękła. Podsmażamy 2-3 minuty na średnim ogniu. Dodajemy czosnek i smażymy jeszcze około 1 minutę. Do garnka wrzucamy pokrojone wcześniej jabłko, marchew i paprykę, mieszamy i gotujemy je przez około 2-4 minuty, aż jabłko zmięknie. Dolewamy bulion. Dodajemy starty imbir, gałkę muszkatołową, sól i pieprz ( opcjonalnie sok z limonki). Doprowadzamy do wrzenia i zmniejszamy ogień, całość gotujemy jeszcze około 15 minut na średnim ogniu, aż warzywa zmiękną. Garnek zdejmujemy z ognia i blendujemy na jednolity krem, jeśli jest taka potrzeba to doprawiamy do smaku solą i pieprzem.








Smacznego!!!

A.

poniedziałek, 24 lutego 2014

Sałatka Waldorf



Za każdym razem, jak przynoszę do pracy coś do jedzenia słyszę ciągle to samo pytanie: Co dziś dobrego zrobiłaś?:) Tak, tak moi drodzy, wszystkie wrzucane przepisy są testowane wcześniej na koleżankach i kolegach z pracy, którzy coraz częściej ustawiają się w kolejce, w końcu kto pierwszy ten lepszy. Jako, że zaczynamy tydzień z jabłkiem w roli głównej, a za oknem mamy już prawie wiosnę, postawiłam na coś lekkiego i naprawdę szybkiego w przygotowaniu. 
Sałatka ta swoją nazwę zawdzięcza szefowi kuchni Hotelu Waldorf w Nowym Jorku, gdzie po raz pierwszy została podana. Bazą sałatki jest seler korzeniowy, jabłko, orzechy i dresing. Jednakże nie byłabym sobą, gdybym na tym poprzestała. Poniżej moja wersja tej sałatki.:)

Składniki:

3-4 łodygi selera naciowego( jeśli nie macie to oczywiście może być korzeniowy, ale naciowy jest dużo bardziej esencjonalny i bardziej fit:)
1 średniej wielkości jabłko lub 2 małe
ok 50g orzechów pecan lub włoskich
pół szklanki rodzynek - może być też bez, bo wiem, że wielu z Was ich nie lubi:)
sok z połowy cytryny
pół małego jogurtu naturalnego
3-4 łyżki soku jabłkowego
sól i pieprz do smaku




Jabłko obieramy, wycinamy gniazda nasienne, kroimy w kostkę i skrapiamy sokiem z cytryny, żeby nie zbrązowiało. Seler pozbawiamy z łykowatych części, obierając go nożykiem od góry do dołu. Rodzynki zalewamy wrzątkiem i pozostawiamy tak na około 3 minuty, po czym odcedzamy. Orzechy podprażamy na suchej patelni przez około 5 minut i zostawiamy do wystygnięcia. Mieszamy w misce seler, jabłko, rodzynki i orzechy. W kubeczku mieszamy jogurt z sokiem jabłkowym- jeśli jest za mało jabłkowy można dodać więcej soku, ale nie przesadźcie:)ma mieć tylko lekko jabłkowy posmak, dodajemy sól i pieprz do smaku. Wlewamy do miski i wszystko dokładnie mieszamy.
Podajemy jako dodatek do mięs- najbardziej chyba pasuje do kurczaka lub jemy ją samą:).







Smacznego!

A.





czwartek, 13 lutego 2014

Castellane ze szpinakiem i pomidorami



Makarony kocham chyba najbardziej ze wszystkich włoskich dań, za to, że są tak różnorodne a jednocześnie naprawdę łatwe i szybkie w przygotowaniu. Dziś kolejna propozycja pasty, która składa się z kilku składników, a jest przy tym naprawdę pyszna.
A wiecie dlaczego większość makaronów ma "rowki"..to po to, żeby sos miał możliwość przyklejenia się do makaronu i żebyśmy mogli zagarnąć więcej sosu..:))

Składniki:
 dla ok. 4 osób

350-400g makaronu- ja użyłam castellane, ale może być penne, fusilli, czy inny ulubiony
2 opakowania baby szpinaku- może być mrożony w liściach lub rozdrobniony, ale ja wolę świeży a to jedyny, jaki obecnie jest dostępny:)
opakowanie pomidorków koktajlowych
3-4 ząbki czosnku- szpinak lubi czosnek:)
łuskany słonecznik
2 łyżki oliwy z oliwek lub oleju
sól i pieprz do smaku


Makaron gotujemy w osolonej wodzie do momentu, aż będzie al dente. Na rozgrzanej patelni dusimy wyciśnięty lub drobno posiekany czosnek- pamiętajcie, żeby mieszać co chwilę, żeby czosnek nie zbrązowiał, bo będzie gorzki. Pomidorki nacinamy w formie krzyżyka, zalewamy wrzątkiem, ściągamy skórkę i wrzucamy na patelnie z czosnkiem. Gdy będą już miękkie dorzucamy wcześniej umyty i osuszony szpinak. Całość dusimy na średnim ogniu przez ok 5 minut, co jakiś czas mieszając. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Na drugą patelnię wsypujemy odrobinę słonecznika i prażymy- robimy to na patelni bez dodatku jakiegokolwiek tłuszczu, przez ok 3 minut, co jakiś czas potrząsając patelnią, żeby uprażył się równomiernie. 
Makaron podajemy posypany słonecznikiem- opcjonalnie.:)









Smacznego!!!!

A.




poniedziałek, 10 lutego 2014

Spaghetti cacio e pepe



Cacio e pepe ( w dosłownym tłumaczeniu: ser i pieprz)to jedna z najprostszych włoskich past. Jednakże, jak wszyscy wiemy diabeł tkwi w szczegółach. Mimo, że potrzebować będziemy tak naprawdę tylko trzech składników, to najlepiej jeśli będą one najlepszej jakości, bo tylko wtedy jesteśmy w stanie docenić walory smakowe tego prostego makaronu. Zatem zaczynamy...

Składniki: dla ok. 4 osób

350-400g makaronu spaghetti
3/4 szklanki drobno startego Grana Padano- powinien być ser Pecorino, ale akurat nie miałam, a różnią się nieco intensywnością smaku
świeżo zmielony czarny pieprz
odrobina soli



Makaron gotujemy w wysokim garnku z osoloną wodą- pamiętamy, że makaron wrzucamy do gotującej się wody i dbamy o to by się nie rozgotował, przecież ma być al dente:). Ser Grana Padano ścieramy na tarce o małych oczkach, doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem i uwaga cały sekret włoskich past tkwi w tym, ze dodajemy kilka łyżek wody z gotującego się makaronu- tak naprawdę w momencie gotowania makaron oddaje wodzie to co ma najlepsze w sobie. Zatem do naszego ser i pieprzu dodajemy ok. 4 łyżek wody z gotującego makaronu i mieszamy na jednolitą, kremową masę. Jeśli będzie nadal za gęste to dodajemy odrobinę więcej tej wody. Makaron odcedzamy, ale " nie strącamy" resztek wody, najlepiej, żeby makaron nie był suchy. Mieszamy z naszą kremową masą i gotowe.









Smacznego!!!

A.




piątek, 7 lutego 2014

Smak dzieciństwa


To połączenie, które chce Wam dzisiaj zaproponować to dla mnie wspomnienie dzieciństwa. Mama robiła mi to dość często a za każdym razem – po dzień dziś sprawia mi to ogromną radość. Połączenie gotowanych ziemniaków i białego sera jest dość niekonwencjonalne, ale bardzo smaczne. Ugotowałem kotleciki z białego sera w połączeniu z surówką ze świeżych pomidorów. Zapraszam Was do wspólnego gotowania. Potrzebujemy do tego:





Składniki:

0,5 kg białego sera chudego
0,4 kg ugotowanych ziemniaków
cebula
jajko i bułka tarta do panierki
olej do smażenia

A do surówki:

4 pomidory
cebula
zioła prowansalskie
pieprz i sól do smaku
2 łyżki oliwy


Zaczynamy od surówki, żeby przeszła smakiem ziół. Pomidory i cebule kroimy w kostkę. Wrzucamy do miski, dolewamy oliwy. Mieszamy i odstawiamy do lodówki na 30 minut.

Teraz przyszedł czas na kotleciki. Zaczynamy od pokrojenia i przesmażenia na patelni cebuli. Do miski wrzucamy ser i używając tłuczka do ziemniaków rozgniatamy go. Na tarce o małych oczkach trzemy ziemniaki i dodajemy do sera razem z ostudzoną, przesmażoną cebulą. Doprawiamy pieprzem i solą do smaku. Mieszamy razem. Formujemy małe kotleciki i obtaczając w jajku i w bułce smażymy na złoto.  


















Podajemy na talerzu w towarzystwie pysznej surówki.

Smacznego!!!

T.

środa, 5 lutego 2014

Kremowa kartoflanka




Zima w pełni, więc u Nas w pełni sezon na zupy. :) Są pożywne, rozgrzewają i można je ugotować praktycznie z wszystkiego. Wprawdzie wiele osób nie przepada za nimi z powodu warzyw, które są odsuwane na brzeg talerza, ale i z tym sobie poradziłam:) Dziś proponuje Wam kremową zupę ziemniaczaną, zainspirowaną smakami kuchni wschodniej- mam na myśli tu przede wszystkim przyprawy, bo to one tworzą całość dania. No to zaczynamy...

Składniki:

6-7 ziemniaków
1,5l- 2l bulionu drobiowego lub warzywnego- jeśli ktoś chce zrobić zupę szybko może być też z kostki:)
1 cebula
łyżeczka ostrej papryki
łyżeczka ziela angielskiego mielonego
pół łyżeczki gałki muszkatołowej
sól i pieprz do smaku
lubczyk/pietruszka do posypania
łyżka jogurtu naturalnego do podania
2 łyżki oliwy z oliwek lub oleju


Cebulę obieramy i kroimy w kostkę- nie musi być idealnie pokrojona, bo całość będzie blendowana:), szklimy ją w wysokim garnku ( w takim, w którym będziemy robić zupę) na oliwie około 5 min. Dodajemy przyprawy, mieszamy i dusimy przez około minutę. Do garnka wrzucamy obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki i całość zalewamy przygotowanym wcześniej bulionem- ja gotowałam go sama, więc do zupy wrzuciłam wszystkie warzywa, czyli marchewkę, pietruszkę, seler i por, w ten sposób zupa jest bardziej treściwa i smaczniejsza. Zagotowujemy i gdy się zagotuje zmniejszamy ogień i gotujemy, aż ziemniaki będą miękkie. Zdejmujemy z ognia i blendujemy, jeśli zajdzie taka potrzeba dodajemy soli czy pieprzu.

Podajemy posypaną lubczykiem lub pietruszką z łyżką jogurtu naturalnego.









Smacznego!!!!

A.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Lato nad Renem



Kochani sałatka ta kojarzy mi się z latem. Pewnie dlatego, że my love uwielbia ją serwowaną do grilla ;) Zawsze, gdy znajomi zjeżdżają do mnie na działkę urządzamy sobie wieczorną nasiadówkę z wielka ilością żarcia, alkoholu i dobrego humoru. I tak, jak obowiązkowo na ruszcie musi być karkówka w marynacie mojej mamy, tak jest i sałatka ziemniaczana. Pierwsze co przyszło mi do głowy na myśl o ziemniaku to właśnie ona. Jest bardzo prosta, jeszcze bardziej smaczna no i to co najważniejsze tania. Albo i na odwrót ;) Ma też swój ogromny plus w tym, że jest z ziemniaków więc jest bardzo sycąca ;). Ja dzisiaj robiłem jej dość dużo, ale myślę, że każdy z Was dopasuje proporcje do swoich potrzeb ;) Przepis który znajdziecie poniżej to ilość dla my love „naraz”, ale dla Was starczy byście wykarmili siebie, gości i jeszcze oddali sąsiadom.


  








Składniki:

2 kg ziemniaków
0,5 kg ogórów kiszonych
pęto kiełbasy – albo po prostu 300 gram ( ja użyłem kiełbasy gospodarza z biedronki)
pęczek koperku
150 g gęstej śmietany 18 %
4 łyżki majonezu
sól i pieprz



Z ziemniakami postępujemy w sposób standardowy. Obieramy, przekrawamy i gotujemy, aż się ugotują ;). Pamiętajcie, aby ziemniaki osolić dopiero na końcu gotowania – wtedy tracą najmniej wartości odżywczych. Odstawiamy do wystygnięcia. Kiełbasę, ogórki oraz ostudzone ziemniaki kroimy w kostkę, mniej, bądź bardziej regularną ;) . Siekamy koperek. Wszystko wyrzucamy do miski dorzucając majonez i śmietanę. Przyprawiamy pieprzem i solą do smaku ;). Jeśli ktoś z Was nie je mięsa jak np. moja koleżanka z pracy, lub pozostali, którym bliski jest los świnki Pepy wersja bez niej jest równie smaczna.


Smacznego!!!
T.